Planując jak spędzimy kolejne weekendy staramy się znaleźć miejsca raczej trochę schowane i nieznane setkom tysięcy turystów przebywających w Berlinie. Oczywiście prawie nigdy nie udaje się nam być zupełnie samym, ale ubiegły weekend był cudownym wyjątkiem do tej reguły.
Korzystając z ładnej pogody postanowiliśmy znowu spędzić kilka godzin na łonie natury i wybraliśmy się nad Müggelsee. Jest to największe jezioro Berlina o powierzchni 7,4km2 położone na południowym wschodzie miasta, w dzielnicy Köpenick.
Jezioro ma swoją plażę, która w okresie wakacyjnym bywa zatłoczona. W okolicy można też znaleźć kawiarnie i restauracje z pięknym widokiem na wodę. My postanowiliśmy dotrzeć tam od trochę innej strony. S-Bahnem dojechaliśmy do przystanku Friedrichshagen, a stamtąd autobusem 61 (linia zastępcza na czas remontu linii tramwajowej) do przystanku Rahnsdorf/Waldschänke. Na miejscu znaleźliśmy kawiarenkę z pysznie wyglądającymi ciastami, więc postanowiliśmy zabrać na wynos po kawałku ciasta i kawę, po czym udaliśmy się nad jezioro. Szliśmy około kilometr przez niewielki lasek nad brzegiem Fredersdorfer Mühlenfließ, aż dotarliśmy do molo na jeziorze. Miejsce to wydało nam się na prawdę magiczne, na końcu molo, nad wodą znajduje się ławeczka na której moglibyśmy godzinami podziwiać piękne widoki. Jezioro jest też doskonałym miejscem do uprawiania sportów wodnych, więc z oddali widać było żaglówki. Na miejscu byliśmy około 18, mieliśmy szczęście być zupełnie sami więc w spokoju mogliśmy podziwiać piękny zachód słońca, delektując się pysznym ciastem i kawą z pobliskiej cukierni. Na pewno wrócimy tu nie raz.


