Prawdopodobnie wszyscy z nas, a przynajmniej większość, mają jakieś swoje drobne słabości – rzeczy na które wydajemy więcej niż byśmy musieli, ulubione dania, które w mgnieniu oka znikają z talerza niezależnie od ilości, w jakiej zostały podane lub miejsca, do których zawsze chętnie wracamy.
Naszą małą i zupełnie niewytłumaczalną słabością jest zwiedzanie fabryk słodyczy,
a dokładniej sklepów firmowych, które zazwyczaj przy takich fabrykach funkcjonują. Nie jesteśmy powiedzieć skąd to się wzięło, ale w każdym mieście, w którym jesteśmy trochę dłużej wynajdujemy taki sklep i bez większych wyrzutów sumienia przepuszczamy tam zbyt dużo pieniędzy. W przypadku Warszawy takim miejscem była oczywiście fabryka Wedla na Pradze, w Hanowerze byliśmy stałymi gośćmi w Bahlsen, w Bonn naturalnie stałym punktem odwiedzin był Haribo. Tak więc po przeprowadzce do Berlina punktem honoru było wynalezienie naszego nowego ulubionego sklepu. No i udało się! Otóż w Poczdamie ma swoją fabrykę firma Katjes produkująca żelki (chyba najbardziej powszechne są zajączki z różnokolorowymi uszami).
Tak więc ostatnią sobotę postanowiliśmy poświęcić na wycieczkę do Babelsberg. Dojazd do fabryki jest w bardzo prosty, wystarczy dowolnym S-Bahnem dostać się do stacji Wannsee, a następnie pociągiem regionalnym dojechać jedną stację do Babelsberg. Stad spacerkiem w kilka minut można dojść do fabryki. Tego miejsca nie sposób jest przegapić z co najmniej dwóch powodów: po pierwsze idąc ulicą, nawet jeszcze nie widząc budynku można wyczuć cudowny zapach słodyczy, a dodatkowo przed samą fabryką na trawniku „rozsypane są” ogromne czerwone cukierki.
Sklep nie jest duży ale ma wszystko co dobry sklep przy fabryce słodyczy mieć powinien – tony cukierków w dużo niższych cenach! My oczywiście na dłużej zatrzymaliśmy się w miejscu, w którym samemu można było skomponować własny mix słodyczy, po czym kilka razy przeszliśmy miedzy regałami aby wybrać najlepsze kąski. Skończyło się na kilku opakowaniach zajączków, świnek oraz Mikołajach (tak, już były dostępne).

Ponieważ pogoda była bardzo ładna postanowiliśmy zostać w Babelsberg i trochę pozwiedzać. Ta dzielnica Poczdamu jest szczególnie warta odwiedzenia, nie tylko ze względu na słynny park filmowy, ale przede wszystkim piękną zabudowę i ogromny park z imponującym zamkiem. Po wyjściu z fabryki udaliśmy się więc na spacer uliczkami Poczdamu, minęliśmy park filmowy, ratusz dzielnicy Babelsberg i udaliśmy się do parku. Mimo że zamek jest jeszcze w trakcie remontu (zakończenie planowane na grudzień 2015) i tak warty jest odwiedzenia. Budowlą, której również nie można ominąć jest Flatowturm, z której rozciąga się przepiękny widok na Poczdam.

Kiedy byliśmy już w drodze do domu przypomniało nam się o kawiarence niedaleko ogrodu botanicznego, którą kiedyś przypadkiem znaleźliśmy na spotted by locals. Kawiarnia znajduje się w sklepie ogrodniczym po drugiej stronie ogrodu
w dość dużym, szklanym budynku. Ponieważ mieliśmy szczęście z pogodą, usiedliśmy na zewnątrz. Popołudniowa kawa w otoczeniu pięknych gatunków kwiatów była bardzo miłym doświadczeniem i choć kawiarnia do tanich nie należy, z czystym sercem możemy ją polecić szczególnie odwiedzającym ogród botaniczny.



















